Umieściłam wczoraj na Blipie i Facebooku linka do petycji odnoszącej się do brutalnego traktowania psów i kotów przez chińczyków. Na owej stronie umieszczony jest bardzo brutalny filmik (postanowiłam, że nie będę zamieszczać linka na blogu, można go znaleźć w wyżej wymienionych źródłach, ponieważ to jest tylko wstęp do mojego dzisiejszego wpisu) pokazujący w jakich warunkach są transportowane te zwierzęta, jak są “pakowane”, bite bez powodu. Okrucieństwo w czystej postaci. Jednak najgorszym fragmentem tego filmu jest moment, gdy mężczyźni skalpują psa ŻYWCEM. Po tej czynności jest zbliżenie na psa, który widać, że faktycznie jeszcze oddycha, przewraca oczami, podnosi głowę – słowem zdycha w ciężkich męczarniach, na które nie zasłużył nikt, a już na pewno nie bezbronne zwierzę.
Osób tych nie mogę nazwać już ludźmi – sadyści wyzbyci z resztek człowieczeństwa. Żeby robić coś takiego trzeba chyba mieć z tego przyjemność, bo nie wierzę, że osoba, której by to przeszkadzało, była w stanie tak znęcać się nad żywą istotą.
To jest problem ogólnoświatowy – i nie chodzi tu tylko o psy, koty, które w naszym kraju są powszechnie uważane jako “domowe”, ale też o świnie, krowy, konie i inne zwierzęta gospodarskie, które przecież w niektórych krajach też mają swoje prawa, np. bywają “przedmiotem” kultu religijnego.
A może ustrzeliłam? Aparatem oczywiście… Moim Sony H9, chociaż wątpię, by było się czym afiszować. :)
Nie wiem czy kiedykolwiek pisałam, ale jeśli nie, to już to nadrabiam… Jestem studentką zootechniki na SGGW w Warszawie. Są to studia wieczorowe ze specjalizacją, pod jakże pięknym tytułem “hodowla koni”. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo, sama specjalizacja nie oznacza, że uczymy się tylko o tym co Nas ściśle interesuje, ale także przerabiamy program zootechniczny – czasem minimalnie okrojony, ale jednak.


Śledź bloga na Twitterze 
Blip
Flaker
Twitter
Facebook
Last.fm
Delicious






Najnowsze komentarze