sty 292010

Umieściłam wczoraj na Blipie i Facebooku linka do petycji odnoszącej się do brutalnego traktowania psów i kotów przez chińczyków. Na owej stronie umieszczony jest bardzo brutalny filmik (postanowiłam, że nie będę zamieszczać linka na blogu, można go znaleźć w wyżej wymienionych źródłach, ponieważ to jest tylko wstęp do mojego dzisiejszego wpisu) pokazujący w jakich warunkach są transportowane te zwierzęta, jak są “pakowane”, bite bez powodu. Okrucieństwo w czystej postaci. Jednak najgorszym fragmentem tego filmu jest moment, gdy mężczyźni skalpują psa ŻYWCEM. Po tej czynności jest zbliżenie na psa, który widać, że faktycznie jeszcze oddycha, przewraca oczami, podnosi głowę – słowem zdycha w ciężkich męczarniach, na które nie zasłużył nikt, a już na pewno nie bezbronne zwierzę.
Osób tych nie mogę nazwać już ludźmi – sadyści wyzbyci z resztek człowieczeństwa. Żeby robić coś takiego trzeba chyba mieć z tego przyjemność, bo nie wierzę, że osoba, której by to przeszkadzało, była w stanie tak znęcać się nad żywą istotą.
To jest problem ogólnoświatowy – i nie chodzi tu tylko o psy, koty, które w naszym kraju są powszechnie uważane jako “domowe”, ale też o świnie, krowy, konie i inne zwierzęta gospodarskie, które przecież w niektórych krajach też mają swoje prawa, np. bywają “przedmiotem” kultu religijnego.

Na mój wpis na Blipie zareagowały oficjalnie (cytując moją wiadomość) dwie osoby: ^jogada i ^claygirl. Obie wiadomości były w bardzo podobnym guście:

jogada: My traktujemy tak krowy, świnie, kury, gęsi, konie itd… Kwestia tego co się przyjęło jeść w danym kraju…

claygirl: W Polsce traktujemy świnie nie lepiej, chociaż są porównywalnie inteligentne (bądź bardziej), niż psy.

Obie dostały zatem ode mnie podobną odpowiedź:

>jagoda: Nie widziałam materiału o obdzieraniu żywcem zwierząt ze skóry – aczkolwiek nie mówię, że tak nie jest…

>claygirl: Ale ja nie twierdzę, że tak nie jest…

i właśnie z tą drugą “koleżanką” z blipa (w cudzysłowiu, bo śledzimy swoje poczynania w tym serwisie, ale nie znamy się) wynikła ciekawa dyskusja na temat jedzenia mięsa i odpowiedzialności za cierpienie z tego powodu zwierząt, ale i nie tylko…

claygirl: Po prostu zwracam uwagę, że oni męczą tak nasze zwierzęta domowe, a my męczymy tak zwierzęta domowe kogoś innego…
banny: Mi chodzi o męczenie zwierząt ogólnie, a nie dlatego, że są one domowe… Obdzieranie żywcem ze skóry pozbawia tych ludzi człowieczeństwa i tyle…
claygirl: Dlatego ja stwierdziłam, że się wypisuję z tego burdelu i już nie jem nic co musiało zginąć, żeby trafić na mój talerz.
banny: Nie mam nic przeciwko humanitarnemu zabijaniu zwierząt – bez zadawania im dodatkowego bólu. Jestem człowiekiem, jestem mięsożercą i tego nie zmieniam
claygirl: Problem polega na tym, że nie masz kontroli nad tym jak zostało zabite zwierze i jak żyło wcześniej. W Polsce nie można dostać mięsa o którym byłoby wiadomo, że nie jest wynikiem cierpienia.
banny: Nie mam kontroli, ale to, że ja nie będę jadła mięsa niczego akurat nie zmieni… Popyt na mięso był, jest i będzie…
claygirl: Mój ciąg logiczny jest taki, że to ja powoduję to cierpienie, jeśli spożyję to mięso. No i abstrakcja nazywana na przykład “mieloną wieprzowiną” też już mnie nie zadowala. To “mielona świnia”, nazywajmy rzeczy po imieniu.
banny: Czyste nazewnictwo… Mnie takie coś akurat nie rusza – wieprzowina jest tylko mianem wyrobu, jakim jest mięso ze świni i utrzymuję – to, że ja chcę jeść mięso, nie oznacza, że zwierzę ma zostać zabite w okrutnych męczarniach… Nie czuję bym powodowała cierpienie.
claygirl: Tzn wiesz jak powstaje mięso które jesz?
banny: Wiem, że jest modyfikowane itd. No ale na to akurat nie mam wpływu. Wybacz ja podchodzę do mięsa, jako produktu.
To jest WYBÓR jedynie osoby, która dokonuje tej zbrodni – ja za to odpowiedzialności nie biorę. Widocznie jej sprawia przyjemność dawanie bólu, a to powinno być karane – i to ostro. Proponuję skalpa za skalpa…
claygirl: Wiesz twierdząc, że nie bierzesz odpowiedzialności za to jak zginęło zwierze, żebyś Ty mogła się najeść bo to nie Twoja sprawa brzmisz trochę jak hipokrytka. Gdybyś nie miała go jeść, to by nie zginęło.    A przecież to mięso, które Tobie wydaje się być produktem jeszcze niedawno żyło w okropnych warunkach i cierpiało.
banny: Przeinaczasz moje słowa. Jestem odpowiedzialna, że zginęło – bo jem, owszem. Ale nie jestem odpowiedzialna za to, że zginęło w cierpieniach. To jak są chowane zwierzęta – to jest oddzielny temat akurat – i też wszystko zależy od ludzi – od ludzi, którzy się tym zajmują, a nie od konsumenta. Nie popadajmy w paranoję. Byłabym neandertalczykiem to bym pewnie sama latała z włócznią i polowała, nie jestem – obecnie robi to ktoś za mnie i tyle. Lew też atakuje antylopę, a może i on ma przejść na wegetarianizm – on też zabija…
claygirl: Zwracam Ci tylko uwagę na konsekwencje Twoich czynów. Bez względu na to jak bardzo nie będziesz chciała za nie brać odpowiedzialności  to i tak tam będą. Nie dotykam królestwa zwierząt, ani “praw natury”. To co mamy teraz przy masowej hodowli to wynaturzenia.
banny: A to my jesteśmy “poza naturą”? Człowiek wszakże pochodzi od małpy… Prawo natury jest takie, że człowiek został stworzony mięsożercą. Mamy różne do tego podejście i tyle. Nie czuję się barbarzyńcą, z powodu jedzenia mięsa. Że ginie przeze mnie stworzenie.

A wy co byście wtrącili do tego tematu? Czujecie się odpowiedzialni za cierpienie zwierząt tylko dlatego, że jecie mięso?

Podziel się z innymi:
  • Facebook
  • Blip
  • Flaker
  • Śledzik
  • Twitter
  • Tumblr
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Wykop
To już koniec tego wpisu, teraz możesz go ocenić...
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Oddanych głosów:1, średnia: 5,00 na 5)

Komentarzy: 18, do wpisu “Barbarzyńcy…”

Komentarze (18)
  1. Piotr Sajnog mówi:

    Nie da się ukryć, że to temat kontrowersyjny. Nie oglądałem filmu, ale jak czytałem wpis to aż ciarki przeszły mi po plecach.

    Moim zdaniem to, że jemy mięso nie zwalnia nas od traktowania ich w humanitarny sposób. Każdemu nieuzasadnionemu przypadkowi przemocy wobec zwierząt jestem i będę przeciwny.

    • Banny mówi:

      Tak – masz absolutną rację, zresztą myślę, że wszyscy normalni ludzie, podzielą nasze zdanie. Pytanie brzmi: czy czujesz się winny cierpieniom zwierząt, z tego powodu, że jesz mięso?

      • Piotr Sajnog mówi:

        Trudne pytanie bo jedzenie jest naszym naturalnym zachowaniem i na co dzień nie myśli się o tym – chwila zastanowienia przychodzi w takim momencie jak ten, gdy się czyta taki wpis.

        Trafiłem kiedyś w sieci na film przedstawiający polowanie na białe foki i przyznam, że wyłączyłem go zanim się skończył – wrażenia okropne. Postępowanie zgoła odmienne od będącej na czasie historii psa dryfującego na krze na Bałtyku. Na prawdę jestem pełen podziwu dla tych rybaków.

  2. Moridin mówi:

    Kulka w łeb. Jak zobaczyłbym coś takiego na żywo to zabiłbym.

  3. Yano mówi:

    Winny, bo jem mięso? Czy fakt, że używam oświetlenia, ogrzewam mieszkanie, oglądam TV czyni mnie winnym globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych? Może inaczej: płacę podatki, z nich jest finansowane m.in. wojsko. Wojsko jeździ na wojnę, na wojnie giną ludzie, często cywile. Czyli mam się czuć winny ich śmierci? No nie popadajmy w skrajności.

    Nie, w żadnym wypadku nie mogę odpowiadać za czyny ludzi, których w życiu na oczy nie widziałem. Jeśli przekraczają pewne granice to są od tego różne instytucje, żeby się sprawą zająć, ale niech wegetarianie przestaną mi wmawiać, że to ja jestem czemuś winien.

  4. Prosens mówi:

    Nawet tego oglądać nie chce… ale widywało się już podobne rzeczy i to u nas…
    Mięso jem bo bez tego się nie da – nie czuję się winny jeśli chodzi o cierpienie zwierząt.
    Z pewnością jestem przeciwny znęcaniu się na zwierzętach! W każdym zakątku świata ludzie różnie traktują zwierzęta u nas np pies zwierzę domowe a w Chinach jedzą psy… Samo zabicie psa jest już dla nas kontrowersyjne -a zabicie świni? kurczaka? już nie… Pewne rzeczy się nie zmienią

    • Banny mówi:

      Poruszyłam temat znęcania się nad zwierzętami – brzydziłabym się też jakby na tym filmie świnie tak potraktowali… Nie wywyższam zwierząt domowych nad gospodarskie.

  5. Na ten temat wypowiedziałem się parę dni temu u siebie.
    Jestem przeciwny takiej przemocy. Ludzie niech się wybijają, jeśli chcą, ale wara od zwierząt, które są bezbronne.
    Jem mięso, bo lubię. Nie przeżyłbym na roślinkach. Jednak pytanie bardzo trudne i nie potrafię na nie odpowiedzieć.

    • Banny mówi:

      Czemu nie potrafisz? Czujesz się winny za to, że ktoś, kogo nie znasz jest po prostu barbarzyńcą i nie powinien pracować tam, gdzie pracuje…

  6. długi mówi:

    Tak. Jestem winny. Jestem winny, że jestem człowiekiem. Ale nie biorę odpowiedzialności za innych ludzi (to by było totalnie głupie… ). Jem mięso, warzywa, ba – nawet owoce mi się zdarza jeść czasami… Używam z dobrodziejstw techniki (które przyczyniają się do globalnego ocieplenia, etc.).

    Dobra, może inaczej. Człowiek to tylko człowiek… dąży on coraz większymi krokami do samozagłady.
    Traktowanie zwierząt niezgodnie z ogólnie przyjętymi normami jest ‘be’… ale jakie są te normy? W sumie te psy mogli wcześniej jakoś zabić…

    Eh. Temat niewdzięczny, bo jaskrawo malowany… Podejrzewam, że jakiś koleś z Indii zaszlachtowałby nas za zabicie krowy (nawet w najbardziej humanitarny sposób). Do czego zmierzam – po prostu w Chinach tak się traktuje zwierzęta i tam jest to chyba norma… Nie wiem… nie widziałem filmiku i nie zamierzam go oglądać.

    W oczach “cywilizowanego” Europejczyka jak najbardziej zasługuje to na lincz.

    Paradoks: tlen nas zabija… ale potrzebujemy go do życia ;)

    PS. Ale żem namieszał :) Cały ja :D (sorka Banny, ale piszę na szybkiego z uczelni…)

    • Banny mówi:

      Jakbyś obejrzał film – przekonał byś się, że ten pies żył… To po pierwsze. Po drugie, jakby to była świnia, czy krowa o której Ty wspominasz, to też oczywiście bym to potępiła…
      Nie każę im nie jeść psów – ja rozumiem, że dla nich to jest po prostu mięso, jak dla mnie świnia – taka kultura.
      Ale nie można tłumaczyć “kulturą” znęcania się nad zwierzętami. To jest pastwienie się bez celu. Sprawianie bólu – bez jakiejś przyczyny.

  7. Piotr Mitura mówi:

    Odpowiadając na pytanie: nie czuję się winny cierpieniom zwierząt, dlatego że spożywam mięso.

  8. Prosens mówi:

    Jest sporo nazw naukowych na takie rzeczy… ale nigdy normalny człowiek nie będzie w stanie zrozumieć takich nieludzkich zachowań – skoro ludzie są zdolni do brutalnych zachowań wobec innych ludzi… zwierzęta są dla nich jeszcze łatwiejszym celem :/

Skomentuj

(wymagane)

(wymagane)

  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Facebook
  • Last.fm
  • Delicious
Social Slider autorstwa Łukasza Więcka