Wczoraj opisałam z jakich dodatków do Firefoxa korzystam. Dziś kolej na Chrome. Tak naprawdę nie mogę się zdecydować na wybór jednej z tych przeglądarek. Dopóki w Chrome nie można było używać rozszerzeń wybór był bardzo prosty, ale po ich wprowadzeniu już taki nie jest.
Przez jakiś czas Chrome był moją domyślną przeglądarką – za jego szybkość uruchamiania się i wczytywania stron, za minimalizm i dzięki temu duży obszar do oglądania stron na ekranie komputera, co staje się niezwykle ważne w przypadku laptopów… Podoba mi się w nim brak paska tytułu – zamiast którego są karty, menu rozwijane z dwóch ikon (w Firefoxie jak ukryjemy pasek narzędzi nawigacyjnych tracimy dostęp do niektórych ustawień, tak samo jest z ukryciem paska stanu – wiele rozszerzeń nie ma opcji, w której można by było przenieść ich ikonę skrótu w okolicę paska adresu).
Mimo tych wszystkich zalet ostatnio jakoś powróciłam do Firefoxa, ale na dobrą sprawę nie wiem czemu… Może to ta propaganda ^marsjaninzmarsa na różnych blogach tak na mnie działa – na każdym kroku podkreśla on RAMo-żerność przeglądarki Google, chociaż osobiście jakoś nie zauważyłam żeby Chrome nie dawał sobie dobrze rady przy 20 i więcej otwartych oknach, więc może to po prostu sentyment do FF spowodował jego powrót do łask…
Przejdźmy jednak do tematu wpisu. By móc korzystać z rozszerzeń potrzebna Nam jest wersja beta bądź develeoperska Chrome, są to wersje 4.xxx, wersja stabilna oznaczona 3.xxx nie posiada jeszcze możliwości korzystania z rozszerzeń. Instalacja dodatków jest bardzo prosta, wystarczy praktycznie kliknąć instaluj na stronie wybranego rozszerzenia do Chrome – nie trzeba nawet restartować przeglądarki, co moim zdaniem jest też dużym atutem.
Moja przeglądarka wygląda tak:
A oto lista rozszerzeń, które ułatwiają mi buszowanie po internecie:
- AdThwart – usuwa reklamy. W bardzo prosty i wygodny sposób (rozwiązanie to odpowiada mi o wiele bardziej niż to w Adblocku dla Firefoxa) możemy też usunąć te elementy strony, których rozszerzenie z jakiegoś powodu pominęło (na screenie zaznaczony numerem 2).
- Google Mail Checker – oczywiście informuje o nieprzeczytanych wiadomościach na koncie GMail (na screenie zaznaczony numerem 7).
- Google Reader Checker – to samo co wyżej, tylko dla Google Readera (na screenie zaznaczony numerem 6).
- ChromeBlip – można powiedzieć, że jest odpowiednik BlipFoxa. Dodatek nie jest może jeszcze tak rozwinięty, jak jego odpowiednik dla liska, ale warto zaznaczyć, że przecież dopiero niedawno powstał i rozwija się całkiem szybko (na screenie zaznaczony numerem 9).
- Handy Google Shortcuts – odpowiednik opisanego wczoraj przeze mnie „Google Shortcuts” – podręczne menu skrótów usług Google (na screenie zaznaczony numerem 3).
- Bubble Translate – bardzo fany tłumacz – szczerze mówiąc, brakuje mi takiej formy w FF (na screenie zaznaczony numerem 5).
- LastPass – oczywiście menadżer haseł LastPass dla Chrome (na screenie zaznaczony numerem 4).
- RSS Subscription Extension (by Google) – dodaje ikonkę RSS w pasku adresu, nie wiedzieć czemu, nie jest ona wyświetlana domyślnie (na screenie zaznaczony numerem 1).
- Send from Gmail (by Google) – ustawia GMaila domyślnym klientem poczty i ułatwia wysyłanie linków do stron mailem (na screenie zaznaczony numerem 8).
- FAVICON. – dodaje favicony do wyników wyszukiwania google.
- blip.pl – ukrycie „Polecamy” – denerwuje Cię na blipie box „Polecamy”? Wiesz w takim razie co robić. Jest to zwykły userscript, które w Chrome instaluje się jak rozszerzenia.
- Shareaholic for Google Chrome – łatwe udostępnianie (obecnie wyłączone).
- html2pdf – konwertowanie strony do PDFa (obecnie wyłączone).
O ile pamiętam jedna wtyczka = 20MB Ram + kolejny proces … więc gratuluję kolejnych 13 procesów w systemie i zajętości kolejnych 260MB pamięci RAM :P
P.S. Jak się nazywa ta wtyczka od przekierowania po pierwszym komentarzu? :)
Wtyczka nazywa się Comment Redirect. :)
Dzięki :)
oO szczerze mówiąc, nie zwróciłam uwagi na to. Mój komputer dawał sobie z tym radę, może dlatego jakoś mi to nie przeszkadzało.
Lista przedstawia te rozszerzenia, które wg mnie warte są uwagi. Póki Google jednak coś nie zrobi z tą „zasobożernością” Firefox będzie u mnie domyślną przeglądarką. :)
U mnie jeszcze zdecydowało Mozilla Weave już jako 1.0 RC już tylko czekam kiedy będzie fx na Androida czy WM :)
No właśnie, bo Ty chyba też byłeś entuzjastą Chrome… :) Ten wpis dobrze znam, przecież nawet się w nim wypowiedziałam. :)
Byłem póki nie zobaczyłem tych procesów i nie zsumowałem pamięci ;)
No wiem wiem, ale może Twoi czytelnicy tam nie zaglądali ;)
Nie ma to jak auto-reklama… :) W poprzednim wpisie pisałam o tej wtyczce, może powinnam zaznaczyć skąd o niej wiem… :> Przepraszam, dlatego link tu zostaje. :)
Schlebiasz mi. ;)
Tylko zauważ, że masz tu sporo mniej aktywnych dodatków niż w Fx… ;)
Do ukrycia boxa „polecamy” polecam ( ;) ) BLIPalacza – bardzo rozbudowany (i stale aktualizowany!) userscript, tworzony przez ^kubofonistę – nieoceniony, kiedy akurat korzysta się z webowej wersji tego serwisu :)
Pisałem już, że Fx umożliwia łatwe przypisanie Gmaila do odnośników mailto – co ciekawe, Chrome standardowo tego nie udostępnia, i trzeba korzystać z wtyczki. Jak i również do obsługi kanałów rss… Nawet IE to umożliwia! ;)
Nie wiem, może to wina mojej konfiguracji systemowej i sprzętowej, ale mi przeglądarka od Google wywala się aż nazbyt często. I to, nie pojedyncze okienko (chociaż w pierwszych wersjach programu to było fajne – zamiast zawiesić całą przeglądarkę tylko jedna karta delikatnie szarzeje, przy czym interface pozostaje stabilny i można bez przeszkód ją zamknąć lub otworzyć inną…), ale ostatnio cały browser, nie pamiętam kiedy ostatnio zaobserwowałem awarię pojedynczej karty… Kolejnym częstym a denerwującym błędem jest wywalanie się kilku(nastu) procesów na raz – przeglądarka na chwilę staje, po czym kilka(naście) kart zmienia swą zawartość na informację o błędzie… :(
To jeszcze nie koniec, jak coś sobie przypomnę to dopisze ;)
Dobra robota :) Teraz chrome podoba mi się jeszcze bardziej :)
A czytałeś rozmowy wyżej? :)
Ja nie czytałem, ale mi (tak jak koledze @długi’emu także) podoba się Chrome, szczególnie po tym, jakie wtyczki mu opisałaś.
Jednak pozostanę jeszcze Firefoxie, dopóki jakoś mi jeszcze w miarę sprawnie działa ;)
P.S. Kilka wtyczek do FF z poprzedniego wpisu mi się spodobało.
No to super. :)
Zamiast Google Mail Checker polecam Google Mail Checker Plus. Nazwa brzmi podobnie, lecz plus na końcu robi dużą różnicę :)
A ja używam kilku przeglądarek dziś czytam wpis w Google Chrome jutro wrócę przeczytać w Mozilla Firefox, a pojutrze w Safari. Na każdą można troszkę ponarzekać, Chrom posiadam bez dodatków, przy ok 40 zakładkach otwartych już nie wiem jaka strona jest w zakładce.
Nareszcie wyszła stabilna wersja Chrome 4 i będę mógł wypróbować to co tu wyliczyłaś :)