Wpadłam w uzależnienie Blipowe… Straszne normalnie.
Jest on ze mną wszędzie: w domu, w pracy, na uczelni. Przez www, sms/mms, m.blip.pl – jak tylko można. Był też przez gadulca, ale tam mnie wkurzał, więc na razie ta forma jest na wygnaniu. Co bym nie pisała, to i tak lubię ten serwis. Za to, że mogę się pośmiać i porozmawiać z ciekawymi ludźmi. :) Uzyskać odpowiedzi na „trapiące” mnie pytania, z którymi zaś wujek Google nie mógł sobie poradzić…
Prosta rzecz, a cieszy i wciąga… Choć to uzależnienie jest raczej, hmmm, bez szkody dla reszty społeczeństwa*, no i bez odbicia się na moim zdrowiu**. :)
To by było na tyle.
* – z drugiej strony jak czasem patrze jakie bzdury piszę, to zaczynam w to wątpić :P
** – w tym miejscu warto zaznaczyć, że psychikę pomijam, bo tu już raczej nic nie jest w stanie zaszkodzić: gorzej być nie może
PS. Ostatnio jakoś poszerzyło mi się grono rozmówców, jesień/zima się zbliża i ludzie na nowo odkrywają internet chyba. :]

[...] (czyli jak można się domyśleć: piwne spotkanie użytkowników Blipa – o tym serwisie pisałam już tutaj – z okolic Warszawy), a pierwsze na które się wybrałam. W tym miejscu chciałabym [...]
[...] temu na blipie, o którym już wspominałam tutaj, z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, panowała moda na udekorowanie swojego [...]